Rubin kolor kamienia krwistoczerwony

Jak wyceniane są kamienie szlachetne?

Każdemu, kto choć odrobinę interesuje się biżuterią, wartość kamieni szlachetnych kojarzy się z takimi parametrami, jak waga, średnica, czystość, barwa i szlif. Dwie pierwsze wartości wydają się mieć oczywisty wpływ na cenę. Przy pozostałych czynnikach sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.

 

Czystość zależy od klarowności minerału. Zanieczyszczenia kryształu mogą mieć naturę chemiczną lub mechaniczną, a każda niedoskonałość, choćby nawet widoczna dopiero przy 10x powiększeniu, potencjalnie obniża wartość klejnotu. Obecnie czystość większości kamieni szlachetnych opisuje się za pomocą skali stosowanej do diamentów, opracowanej przez GIA.

 

Mogłoby się wydawać, że kwestia koloru w kamieniach szlachetnych to sprawa gustu. Nic bardziej mylnego. Na przykład rubiny występują przeważnie w barwie różowawo-czerwonej lub buraczkowej. O ile nie są sztucznie modyfikowane, osiągają dość wysokie ceny. Jednakże w wypadku birmańskich rubinów w odcieniach krwisto-czerwonych ceny potrafią być wręcz niebotyczne. Barwa minerału ma znaczący wpływ na cenę ze względu na nasycenie i rzadkość występowania. Jak ustalić, który kolor jest najbardziej pożądany? Niestety, każdy rodzaj kamieni szlachetnych ma swój własny wyznacznik.

 

Szlif i proporcje to kolejny czynnik wpływający na wartość kamienia. Prawidłowo oszlifowany kamień odbija światło jak lustro, eksponując wszystkie jego walory. Niestety, szlifierze przeważnie pracują pod naciskiem, aby obrabiać kamienie w taki sposób, aby zachować jak najwyższą wagę, nieraz kosztem proporcji i brylancji. Pod wpływem takich działań ciężko znaleźć klejnoty oszlifowane na najwyższym poziomie – a jeśli się uda, to takie okazy osiągają zawrotne ceny.

 

Jak w takim razie oceniać wyżej wymienione czynniki decydujące ostatecznie o wartości kamienia? O ile masa i wymiary nie są trudne do zweryfikowania, to umiejętność rozpoznawania czystości, barwy i szlifu wymaga wyszkolonego oka i specjalistycznego sprzętu. W związku z tym przeważnie bazuje się na certyfikatach wystawianych przez profesjonalistów. Jednakże rzadko kiedy certyfikat zawiera informację, mającą największy wpływ na wszystkie parametry minerału, zwłaszcza przy kamieniach kolorowych. Chodzi o pochodzenie klejnotu.

 

Na przykład powszechnym zjawiskiem jest to, że najwyższej klasy kamienie szlachetne danego typu pochodzą tylko z jednego miejsca na Ziemi. Niejednokrotnie nawet z jednej, konkretnej kopalni, gdzie panowały najbardziej sprzyjające warunki geologiczne. Jak na ironię takie miejsca znajdujące się na przykład w Birmie, Kolumbii, Tajlandii czy Kambodży, gdzie wydobywa się światowej klasy minerały są albo objęte działaniami zbrojnymi, albo są tak oddalone od cywilizacji, że ekstremalne czynniki klimatyczne oraz odległości stawiają ogromne wyzwania pod względem logistycznym.

 

Zawsze zaczyna się od grupki desperatów, którzy gotowi są położyć na szali swoje życie, aby dorobić się fortuny. Oczywiście większości się nie udaje, ale jeśli widzieliśmy kiedykolwiek choć jeden odcinek programu Ice Road Truckers na kanale History, to możemy dowiedzieć się, gdzie transportuje się wielotonowy sprzęt po tafli zamarzniętych jezior z kontynentalnych USA, aż na Alaskę – właśnie do kopalni diamentów. Jakoś ten biznes musi się opłacać. Recepta jest prosta: koszt wydobycia i pochodzenie dolicza się do ceny kamienia. Z kolei tam, gdzie prowadzone są działania wojenne, trzeba doliczyć koszt przemytu i obejście embarga nałożonego przez państwa niepopierające którejś ze stron konfliktu.

 

Nieraz ktoś może uważać, że kamienie szlachetne są zbyt wysoko wyceniane. Warto się wtedy zastanowić nad drogą, jaką każdy taki kamień musi przejść od powstania dziesiątki tysięcy lat temu do znalezienia go przez poszukiwacza głęboko pod ziemią. Od wydobycia go – do oszlifowania i wystawienia na sprzedaż. W końcu od podróży przez pół świata do pracowni jubilerskiej, gdzie zostaje delikatnie oprawiony w drogocenne złoto. W każdym wypadku kamień szlachetny stanowi zwieńczenie wyjątkowej, długiej historii, która ostatecznie ma swoją cenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *