diament-brylant-0.50ct

Jak to jest z tymi diamentami?

Kiedyś aby się pobrać wystarczyło wyznać sobie miłość. I po sprawie! Dzisiaj sytuacja się nieco skomplikowała. Wszystko dzięki prawdopodobnie najlepszej kampanii reklamowej w dziejach, która została przeprowadzona w 1938 r. przez korporację De Beers, zajmującą się wydobyciem i sprzedażą diamentów.

Plan był prosty: należało wmówić ludziom, że jedynym sposobem, aby mężczyzna wyznał kobiecie miłość jest podarowanie jej pierścionka z ogromnym diamentem. Reklama była tak skuteczna, że dzisiaj zakup pierścionka zaręczynowego nie jest kwestią wyboru. To absolutna konieczność.

Diamenty są wieczne

Z drugiej strony logiczny się wydaje fakt, że komuś kogo kochamy, chcemy podarować coś najcenniejszego. Niestety ten aspekt również podchwyciła firma De Beers i wymyśliła slogan, że diamenty są wieczne. Chodziło o powstrzymanie ludzi od odsprzedawania swoich diamentów aby utrzymać cenę rynkową. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że z tą wiecznością i wartościowością jest różnie, o czym mógł się przekonać każdy, kto kupił diament inwestycyjny, a potem chciał go odsprzedać – najlepiej z zyskiem. Szanse na to są znikome. Należałoby też wspomnieć wątek z filmu “Krwawy diament” gdzie na końcu [uwaga spojler] po przejściu całej drogi przez mękę, nielegalnie pozyskany diament zostaje ukryty w sejfie w Londynie, wśród stosów innych “rzadkich” diamentów, które trafiły tam po to, aby przypadkiem nie spadła cena rynkowa.

Aby to lepiej zrozumieć, wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś wykupuje wszystkie ogórki na świecie. Staje się globalnym potentatem. Mimo, że ogórki można łatwo wyhodować lub uprawiać nikt nie ma nasion poza naszym biznesmenem. Ten z kolei rozkręca wielką kampanię reklamową, że ogórki to towar absolutnie luksusowy i podnosi ceny 6000 razy. Każdy kogo na to stać myśli że ma coś wyjątkowego. Ale jak jest naprawdę?

Dostępność diamentów

Okazuje się, że diamenty nie są wcale takie rzadkie jak by się wydawało. Kiedyś BBC wyemitowało film dokumentalny o tym, jak kupowało się diamentowe pola  w Afryce. Przychodził biały człowiek i wykupywał bądź odbierał siłą grunty, na powierzchni, których leżały diamenty. Wystarczyło tylko pozbierać. Dzisiaj oczywiście ta dostępność jest znacznie mniejsza. Ale jeśli dołożymy do tego nieludzkie warunki wydobycia, lub nielegalne źródła coraz więcej osób zniechęca się do zakupu diamentów. Jeśli się już na nie decyduje to tylko w roli uzupełnienia dla kamienia kolorowego takiego jak szafir, rubin czy szmaragd. Przecież każdy z tych minerałów jest znacznie rzadszy od diamentów. No właśnie – znalezienie białych brylantów nie stanowi żadnego problemu. Każdy rozmiar, czystość i kształt są w zasięgu ręki. Ale z kamieniami kolorowymi jest zupełnie inaczej. Nieraz znalezienie odpowiedniego klejnotu jest bardzo czasochłonne. Kilka razy zdarzyło się, że znalazłem dla klienta wyjątkowy szafir albo rubin, ale z uwagi na wysoką cenę zleceniodawca zwlekał z decyzją zakupu. Potem okazywało się, że ostatecznie klient wygospodarował wymaganą kwotę, ale kamień się już sprzedał. Znalezienie podobnego potrafiło zająć kilka miesięcy. Tymczasem w wypadku diamentów wystarczył jeden telefon do Antwerpii lub Nowego Jorku aby znaleźć to czego szukałem.

Czy diament jest wart swej ceny?

Czy powyższe zestawienie faktów powinno ostudzić zapał do zakupu tych kamieni? Jak to właściwie jest z tymi diamentami? Z pewnością artykuł ten ma skłonić do zastanowienia. Na ile diamenty są warte swojej ceny? Warto być wybrednym i spytać o poradę specjalisty przed dokonaniem zakupu. Z pewnością najlepszym rozwiązaniem jest kolorowy diament. Jednak nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że nawet białe diamenty są piękne. Na przykład kiedyś miałem przyjemność być na koncercie śpiewaczki operowej Julii Lezhnevy i jestem pewien, że nic nie dałoby większego blasku niż jej kolczyki z 5-karatowymi diamentami. Jednak w tle pozostają dylematy etyczne i kwestia rzeczywistej wartości, którą ostatecznie każdy musi ocenić sam.